Drugi tydzień pracy z domu – podsumowanie

Miałem pomysł, żeby podsumować każdy tydzień pracy z domu. Przyznam, że drugi tydzień był już jak normalna klasyczny tydzień pracy pod kontem jej ilości i tego czego wymagano ode mnie. Chyba firma się już przystosowała do nowego trybu bo i zdarzeń do obsłużenia było dużo, chyba przez pierwszy tydzień ludzie to chomikowali i przeczekiwali. Na same maile odpisywałem chyba ze dwie godziny dziennie. Miałem podczas drugiego tygodnia też już pierwszą w pełni zdalną zmianę. Mówię o tym bo jeszcze kilka miesięcy temu pewnie było by to nie realne. To bardzo ciekawe jak z powodzeniem można zorganizować spotkanie, można dogadać wszystkie szczegóły przez komunikator głosowy. Będę szczery nie czuję potrzeby powrotu do biura. Wstaję o 6:40, a o 7:00 jestem już na pierwszym spotkaniu. Mam wygodny monitor, wygodną klawiaturę i dobry internet. Mam też dostęp do super kawy w domu, a kończąc pracę o 15 o 15:02 odpoczywam już na kanapie albo idę na mini spacer po ogródku. Nie czuje potrzeby powrotu, czy tylko ja tak mam ?

Pierwszy tydzień pracy z domu – podsumowanie.

Moja praca ma dwa tryby albo jest na zmianie i wtedy nie dotykam się do niczego poza monitorowaniem, albo nie jestem na zmianie i wtedy pomagam w zmianie albo grzebię w jedym z miliona tematów przypisanych do mnie.

Jak większość z Was wie, panuje koronowirus nazywany przeze mnie zarazą. Nasza ochrona zdrowia walczy z tym jak może, wielki szacunek z mojej strony dla całego zespołu ludzi za to co robią, za to że się dla nas narażają, głownie przez to że nie zachowaliśmy ostrożności. Każdy odpowiedzialny obywatel #siedzinadupie. Moja firma zapewniła mi możliwość pracy zdalnej, a wręcz wymusiła na nas siedzenie w domu.

Chciałbym to wszystko podsumować w kilku zdaniach, cały tydzień pracowałem jako wsparcie, to istotne bo o zmianach będzie za tydzień.

Jestem pod wrażaniem jak się zorganizowaliśmy, bo na początku miałem obawy. Praca z domu dla wielu oznaczała tylko pół etatu, nikt nas nie nadzoruję, więc mogę troszkę mniej pracować. Okazuje się niestety, że to raczej półtora etatu. Mimo, że nikt nie widzi czy jestem czy nie, oczekuje że na maila odpiszę się w kilka minut. Telefon zaczyna dzwonić o 6, kiedy zaczynają pracę  na pierwszej  zmianie do 18, kiedy cała firma powoli kończy swoją pracę. Jeśli liczył bym każde 15 minut, które spędziłem na pracy w tym tygodniu, ponad etatowe 8 godzin, to spokojnie dziennie przebiję dodatkowe 2 godziny pod telefonem i pewnie ze 2 godziny przy komputerze.

Ten tydzień wydaje się być spokojny, w sumie niewiele się działo albo ja byłe zarobiony i tego nie zauważyłem. Ale wzrost liczby osób pracujących zdalnie widać nawet na komunikatorze, zwykle było to 2-3 osoby, teraz widzę całe duże zespoły. Czuje się lepiej niż w pracy bo mam wygodniejsze miejsce pracy oraz wygodniejszy monitor. Nie mam dobrych słuchawek ale te od telefonu dają radę na spotkaniach głosowych. Muszę w przyszłości pomyśleć o kamercę, mikrofonie i słuchawkach.

Tydzień spokojny.